Jeszcze Jej nie ma, to tak oficjalnie. Ale przecież daje o sobie znać, kopie, ma czkawkę, przewraca się pod moją skórą, rośnie, zdobywa nowe umiejętności, które już zaraz będzie mogła wykorzystać w życiu "na zewnątrz".
Tymczasem ja- waląca się na zdrowiu, połamana, rozstrojona, z rozstępami, z alergią, bólami pleców, bioder... W sumie łatwiej byłoby napisać, co mnie nie boli. Zdobywam swoje własne życiowe Kilimandżaro, marzenie o rodzinie. Przyklejam uśmiech na twarz i mówię do siebie w duchu "dla Niej zniosę wszystko". O dziwo, nigdy nie czułam się lepiej, tak na przekór, psychicznie mam się super. To tak, jakby te wszystkie bolączki ciała były gdzieś obok mnie. Ich istotny wpływ na mnie jest mocno ograniczony. Myślę, że tak działają te wysławione hormony. Kobiety nie chciałyby się rozmnażać, gdyby był to istotny ból, wpływający na poczucie szczęścia i samospełnienia.
Pozwalam sobie zwolnić. Wpuszczam do życia trochę więcej schematów, monotematyczności, rytuałów. Nie, nie nudzę się. Staram się wsłuchać w swój organizm, wyczuć kiedy powinnam poleżeć, a kiedy mam lepszy dzień i mogę pojechać polować na wyprawkę.
Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem nieustępliwa, przez całe życie zaciskałam zęby, by coś zrobić mocniej, szybciej, bardziej. Teraz zdobywam nową umiejętność- uczę się odpuszczać. Kosztuje mnie to bardzo dużo psychicznie, ale tłumaczę sobie to tym, że już nie jestem ja sama, którą mogę eksploatować "ile wlezie". Teraz jest nas dwie. A ja jeszcze będę miała czas, by znów być super-bohaterką.
Świat nie zawali się, gdy pranie powisi jeszcze trochę na suszarce, a naczynia w zmywarce zostaną wyjęte dopiero wieczorem. Albo, gdy ktoś zrobi to za mnie. Na szczęście są tacy ludzie.
Nawiązując do wyprawki- istne urwanie głowy. Od mnogości rzeczy dla dzieci można naprawdę oszaleć. Firmy przekonują nas, że to właśnie ich produkt jest najlepszy, niezbędny i bez niego Twoje macierzyństwo będzie niepełne. Obserwując przyszłe mamy i ich reakcje na ten konsumencki wir, mogę jedynie powiedzieć- jestem przerażona. Tak łatwo dajemy sobą manipulować, wszystko w myśl, że chcemy dla swoich dzieci wszystkiego, co najlepsze. Nie jestem tutaj wyjątkiem, bo zapewne moje dziecko ma trochę za dużo ciuchów, ale cieszę się, że powodem do ich kupienia była pusta chęć, by dziecko ładnie wyglądało. Uważam, że to dużo bezpieczniejszy mechanizm. Po prostu będzie ładnie wyglądać.
Co zatem mnie niepokoi? Wmawianie rodzicom, że coś jest niezbędne dla harmonijnego rozwoju, wspiera rozwój ich dziecka. Drogie mamy, wasze dziecko jest najbardziej wyjątkowe na świecie, a do harmonijnego rozwoju potrzebuje tylko i wyłącznie waszej bliskości, czasu, jaki mu poświęcicie, obecności mamy i taty. Czasu nie potrzeba przyspieszać. Ono opanuje wszystkie wymagane umiejętności w swoim tempie, najczęściej będzie to zawrotne tempo, a wy nie będziecie mogli się nadziwić, że już chodzi, przecież jeszcze niedawno cieszyliście się z pierwszego przewrotu na brzuszek. Z mojej całej kariery, jak studentka (była to długa, zawiła droga ;)), najważniejszą rzeczą, którą zakodowałam jest to, że najprostsze rozwiązania są najlepsze. Jestem gorącą orędowniczką minimalizmu. Chcę, by moje dziecko załapało, gdzie jest nosek, oczko, rączka, bo będę z nim o tym rozmawiać, pokazywać, a nie dlatego, że zwaliłam opanowanie tej umiejętności na kolorowego misia znanej marki... Odgłosy zwierząt chcę jej pokazać na przykładzie PRAWDZIWYCH zwierzaków, gdy odwiedzimy prababcię na wsi, a nie z gadających książeczek. Chciałabym, żeby sprawność manualną i doświadczenia sensoryczne zdobywała bawiąc się w kałuży błota, a nie przy pomocy wymóżdżonych zabawek. Oczywiście nie chcę tutaj demonizować, kategoryzować i mówić, że coś jest absolutnie złe lub niepotrzebne. Czasami nie mamy możliwości zapoznać dziecka z jakimś zjawiskiem lub czegoś nauczyć. Wtedy takie zabawki mogą okazać się pomocne. Zachęcam jednak, by do ich magicznych interaktywnych funkcji dodać jeszcze jedną- zabawa nią razem z rodzicami.
Czas leci, a ja nie chcę go przyspieszać. Tu i teraz jesteś pod moim sercem. Chociaż nie mogę się doczekać, kiedy cię poznam, doceniam czas razem. Wiem, że potem nadal będę najważniejszą osobą na świecie, bez której dmuchania zbite kolanko urośnie do problemu II wojny światowej. Potem będzie czas, gdy tata będzie najważniejszy. Każda dziewczynka tak ma. Pewnie będę wtedy trochę zazdrosna, ale tak naprawdę serce będzie mi wyskakiwać z dumy, że wybrałam na męża i ojca mojej córki TAKIEGO FACETA :) Już dzisiaj uśmiecham się, gdy mój mąż opowiada, jak będziecie naprawiać rower lub budować domek dla lalek, a ty będziesz kucać obok tatusia i z dumą podawać mu narzędzia. Czas będzie płynąć, aż przyjdzie pora na przedszkole, szkołę. Pojawi się dominująca rola grupy rówieśniczej, pierwsze zainteresowanie chłopcami. Chciałabym cię wyposażyć w takie cechy, by było ci wtedy łatwiej, byś nic nikomu nie musiała udowadniać, o nikogo zabiegać na siłę, by brak czyjejś aprobaty nie miał wpływu na twoje poczucie własnej wartości. Słów "wszyscy tak robią", "wszyscy to mają" chciałabym nie usłyszeć nigdy. Chcę byś umiała myśleć samodzielnie. Ale zanim się tak stanie, byś nauczyła się słuchać, bo tylko tak możesz wyrobić sobie swoje zdanie.
Niewątpliwie staję przed największym wyzwaniem w moim życiu. Ja i twój tata.
W całej tej drodze najbardziej cieszę się na tą bliskość i czas płynący swoim tempem. Naszą bliskość i nasz czas. :)
Co zatem mnie niepokoi? Wmawianie rodzicom, że coś jest niezbędne dla harmonijnego rozwoju, wspiera rozwój ich dziecka. Drogie mamy, wasze dziecko jest najbardziej wyjątkowe na świecie, a do harmonijnego rozwoju potrzebuje tylko i wyłącznie waszej bliskości, czasu, jaki mu poświęcicie, obecności mamy i taty. Czasu nie potrzeba przyspieszać. Ono opanuje wszystkie wymagane umiejętności w swoim tempie, najczęściej będzie to zawrotne tempo, a wy nie będziecie mogli się nadziwić, że już chodzi, przecież jeszcze niedawno cieszyliście się z pierwszego przewrotu na brzuszek. Z mojej całej kariery, jak studentka (była to długa, zawiła droga ;)), najważniejszą rzeczą, którą zakodowałam jest to, że najprostsze rozwiązania są najlepsze. Jestem gorącą orędowniczką minimalizmu. Chcę, by moje dziecko załapało, gdzie jest nosek, oczko, rączka, bo będę z nim o tym rozmawiać, pokazywać, a nie dlatego, że zwaliłam opanowanie tej umiejętności na kolorowego misia znanej marki... Odgłosy zwierząt chcę jej pokazać na przykładzie PRAWDZIWYCH zwierzaków, gdy odwiedzimy prababcię na wsi, a nie z gadających książeczek. Chciałabym, żeby sprawność manualną i doświadczenia sensoryczne zdobywała bawiąc się w kałuży błota, a nie przy pomocy wymóżdżonych zabawek. Oczywiście nie chcę tutaj demonizować, kategoryzować i mówić, że coś jest absolutnie złe lub niepotrzebne. Czasami nie mamy możliwości zapoznać dziecka z jakimś zjawiskiem lub czegoś nauczyć. Wtedy takie zabawki mogą okazać się pomocne. Zachęcam jednak, by do ich magicznych interaktywnych funkcji dodać jeszcze jedną- zabawa nią razem z rodzicami.
Czas leci, a ja nie chcę go przyspieszać. Tu i teraz jesteś pod moim sercem. Chociaż nie mogę się doczekać, kiedy cię poznam, doceniam czas razem. Wiem, że potem nadal będę najważniejszą osobą na świecie, bez której dmuchania zbite kolanko urośnie do problemu II wojny światowej. Potem będzie czas, gdy tata będzie najważniejszy. Każda dziewczynka tak ma. Pewnie będę wtedy trochę zazdrosna, ale tak naprawdę serce będzie mi wyskakiwać z dumy, że wybrałam na męża i ojca mojej córki TAKIEGO FACETA :) Już dzisiaj uśmiecham się, gdy mój mąż opowiada, jak będziecie naprawiać rower lub budować domek dla lalek, a ty będziesz kucać obok tatusia i z dumą podawać mu narzędzia. Czas będzie płynąć, aż przyjdzie pora na przedszkole, szkołę. Pojawi się dominująca rola grupy rówieśniczej, pierwsze zainteresowanie chłopcami. Chciałabym cię wyposażyć w takie cechy, by było ci wtedy łatwiej, byś nic nikomu nie musiała udowadniać, o nikogo zabiegać na siłę, by brak czyjejś aprobaty nie miał wpływu na twoje poczucie własnej wartości. Słów "wszyscy tak robią", "wszyscy to mają" chciałabym nie usłyszeć nigdy. Chcę byś umiała myśleć samodzielnie. Ale zanim się tak stanie, byś nauczyła się słuchać, bo tylko tak możesz wyrobić sobie swoje zdanie.
Niewątpliwie staję przed największym wyzwaniem w moim życiu. Ja i twój tata.
W całej tej drodze najbardziej cieszę się na tą bliskość i czas płynący swoim tempem. Naszą bliskość i nasz czas. :)